Top

Recenzja bardzo osobista – „Nie ma się czego bać” oczami p. Małgorzaty Strońskiej


Premiera „Nie ma się czego bać” zachwyciła mnie. Nie tylko ze względu na naprawdę dobrą i zaangażowaną grę aktorską, wysmakowaną scenografię w wykonaniu Dominiki Chochołowskiej-Bocian oraz muzykę Eli Sokołowskiej, która we wspaniały sposób buduje atmosferę, ale przede wszystkim na ważny temat. Kolejna produkcja Wrocławskiego Centrum Twórczości Dziecka w reżyserii Marty Kwiek to opowieść o strachach, które są najczęściej wytworem naszej wyobraźni. Pani reżyser, której dotychczasowe spektakle porywają widzów, znów ma dla nas ciekawą i mądrą propozycję.

Choć spektakl jest kierowany do dzieci, to i i my, dorośli, możemy się nad tym zastanowić, czy w naszych głowach nie mieszka Strasznisław, któremu sami zaoferowaliśmy mieszkanie i gdyby nie nasza wyobraźnia, to by go tam wcale nie było. Warto zwrócić na to uwagę, czy jako rodzice nie przekazujemy swoim dzieciom lęków. Michasia – doskonale zagrana przez Annę Zych – mówi mamie, że się boi, ale mama nie rozmawia z nią o tym. Warto po spektaklu, ale i w ogóle, porozmawiać z dziećmi  na temat tego, co je niepokoi. Przecież tajemnicze przedmioty z zapasowej szafki, jak w naszej bajce, mogą okazać się nie gangiem Gałganów, ale zwykłymi gratami. Marta Franciszkiewicz w niezwykle atrakcyjny sposób nimi animuje, ale to nie zmienia faktu, że nie należy się ich bać. Pamiętam, że gdy bałam się w nocy, mama zawsze nakierowywała moje myśli na coś pozytywnego: że wkrótce będą wakacje i pojedziemy nad morze, że za 3 tyg. będą święta i Mikołaj przyniesie mi wspaniałe prezenty. Przypominała mi, że mój przyjaciel Miś jest ze mną; otuchy dodawała mi też obecność Anioła Stróża, który wisiał nad moim łóżeczkiem.
 Strasznisław – zabawnie zagrany przez  Łukasza „Siwego” Staniewskiego (aktor przez liczne gagi od razu zyskuje sympatię dziecięcej publiczności) –wydaje się Michasi znajomym. I  jest nim w istocie, bo to Michasia zaprasza go nieświadomie co noc do swojego pokoju. Warto selekcjonować, czego słuchają nasze dzieci, bo małej Michasi to właśnie radio podsuwa straszny temat. Anna Zych w roli Michasi doskonale – moim zdaniem – pokazuje, co czuje dziecko samo w ciemnym pokoju. W niezwykle słodki sposób odgrywa rolę małej dziewczynki, która się wygłupia, a w rezultacie przy pewnym wsparciu Stracha odważnie ratuje biednego Paja. W spektaklu padają też ważne słowa: To, że ktoś próbuje Cię krzywdzić, nie znaczy, że jesteś mniej wartościowy. Obiecaj, że będziesz od teraz walczył o siebie. Warto o tym pamiętać.
Gra aktorska, bardzo bliska dziecku, wyjątkowa  scenografia – szczególnie rozwiązania pozwalające na ciekawą animację przedmiotu – oraz muzyka i piosenki, które pomagają nam wniknąć w istotę spektaklu, to atuty przedstawienie. Marta Kwiek po raz kolejny pokazała klasę, to nazwisko dla mnie już zawsze będzie synonimem jakości. Zapraszam serdecznie.
 
Małgorzata Barbara Strońska
Prezes i założycielka Wrocławskiego Centrum Twórczości Dziecka